piątek, 25 maja 2012

PIĘKNY KOLOROWY PTAK


Nie stereotypowo postrzegane piękno a osobowość! Ona ma siłę przyciągania większą niż długie nogi czy "idealna", koniecznie bez zmarszczek twarz. Dzięki niej świat staje się jeszcze ciekawszy. Świat mody również. Uwielbiam oglądane na stronach magazynów dla kobiet czy pokazach mody intrygujące zjawiska. Stylowa staruszka, niepokorna perkusistka z kolekcją tatuaży, była striptizerka... Każda z nich może zaistnieć. To nie są moje projekcje, nadzieje. To fakt. To rzeczywistość. Iris Apfel, Anna Dello Russo, Alice Dellal, Michele Lamy... niektóre z moich zachwytów. I radość, że świat mody je zauważył; że stały się jego częścią. Dość już ładnego, proporcjalnego, idealnego a przy tym prześwitującego, bezbarwnego i stereotypowego. Chciałabym opowiedzieć Wam o moich zachwytach. Za ich prawdę, za koloryt, za osobowość właśnie. Dziś pięknie kolorowy malowany rajski ptak - Iris Apfel... Nie posiada idealnej sylwetki i tym bardziej nie mieści się w wytycznych wiekowych jakie stara się narzucać przemysł modowy. Dziewięćdziesięcioletnia kobieta zaprzecza wytycznym, które selekcjonują modelki. Mimo tego wystąpiła w kampani reklamowej makijażu firmy MAC. Wielokrotnie była też bohaterką sesji zdjęciowych dla "Vogue'a". Jest bohaterką książki poświęconej jej osobie, jej ubraniom, jej stylowi. Sama o sobie mówi ironicznie "geriatryczna starletka". Ma pomarszczoną twarz, ma siwe włosy, nosi ogromne przeskalowane niemal karykaturalnie okulary - a moda ją kocha. Jej życiorys, jej dokonania są tak imponujące, że budzą szacunek mój totalny. Studia historii sztuki, praca w dziale wnętrz magazynu "Women's Wear Daily", praca u designerki Elinor Johnson i asystowanie ilustratorowi Robertowi Goodmanowi. To początki. Kolejnym rewolucyjnym w jej życiorysie krokiem było założenie firmy wnętrzarskiej "Old World Weavers". Zaprojektowała tysiące tkanin, mebli i wnętrz a wśród tych ostatnich jest nawet... Biały Dom. Przez dziewięć (!) kolejnych kadencji prezydenckich dbała, tworzyła i była odpowiedzialna za jego wystrój. Imponujące, prawda? Dla mnie bardzo:) A to oczywiście nie wszystko. Iris Apfel jest też imponującą kolekcjonerką. Od dziesięcioleci zbiera dzieła sztuki, antyczne tkaniny, ubrania, biżuterię. Jej zbiory są tak liczne, że przechowuje je w specjalnie wynajmowanym magazynie. Są też tak niezwykłe, że można je było oglądać na odrębnych wystawach organizowanych w tak spektakularnych miejscach jak między innymi Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Wizjonerka i prekursorka. Nosząc korale, bursztyny, metalowe bransoletki i wzorzyste koszule łączyła haute couture i styl hippie przed wszystkimi; przed wymyśleniem czy dostrzeżeniem multikulturalizmu. Była i niezmiennie jest oryginalna i awangardowa. Sama zwykła mawiać: "Jeśli ubierasz się inaczej niż wszyscy, myślisz inaczej niż wszyscy". Doskonała filozofia by stać się ikoną. Tak ją nazywam. Tak ją postrzegam. Zresztą świat mody również. Moja dzisiejsza bohaterka jest zjawiskiem niezależnym, w samym sobie. Postrzegana przez jej nietuzinkowy, wyrazisty i indywidualny styl oraz bogatą osobowość i niezwykłe osiągnięcia. Dla mnie Iris Apfel jest przykładem totalnym ikony stylu. Zasługuje na to miano jak niewiele innych. A co najważniejsze we wszystkim tak prawdziwa i autentyczna. Piekna!
















2 komentarze:

  1. niesamowita kobieta i styl :) jestem pod wielkim wrażeniem jej osoby :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też jestem pod wielkim jej wrażeniem. Niesamowita osobowość. Świadomość, takich osób w jakiś sposób oprócz zachwytu dodaje mi jeszcze więcej sił do działania i życia najpiękniej i intensywnie jak to tylko możliwe.

    OdpowiedzUsuń