środa, 30 maja 2012

ODURZENIE SŁOŃCEM



Odurzające i pustynne słońce, które było dane przez kilka dni majowych w zeszłym tygodniu straciło swoją moc. Wciąż jednak jestem nim przesiąknięta. Cudowne uczucie zwłaszcza, że mam jeszcze w pamięci zimowy i wczesnowiosenny czas o raczej nie rozpieszczających pogodą dniach... Mam dla Was dziś piękno słońcem przesiąknięte... i poezją... i wrażliwością niezwykłą. Fotografia mody wciąga. Fotografia mody może zachwycać. Od czasu do czasu z pewnością będę zamieszczała na moim blogu obrazy z sesji, które wzbudziły mój zachwyt. Dla mnie to dzieła sztuki. Dziś pragnę zaprezentować Wam kilka prac, które wykonał Cristian Schuller... jeszcze o nim w przyszłości będzie na pewno! Zachwyca mnie.









PS.
Ciekawe, czy Wam się podobało?

Ulotności życzę wszystkim.
Do następnego spotkania.
Pa.
d.


poniedziałek, 28 maja 2012

RADOŚNIE, INTYMNIE MOŻE ODROBINĘ...

Witajcie!
Dziś wpis ogólnotematycznie radosny. Zawirowała pogoda za oknem i pustynne niemal upały ustąpiły odrobinę nadmorskiej, nadbałtyckiej aurze. Wczoraj nie tak łatwo mi się było z tą zmianą odnaleźć. Trochę leniwa, trochę pracowita niedziela a we wszystkim ja odrobinę chaotyczna, rozkojarzona odrobinę i chaotyczna. Dzisiejszy wczesnoporanny spacer ze Sznurkiem pomógł znaleźć rytm i melodię w późniejszym w ciągu dnia działaniu. Lubię te puste ulice powolnie budzącego się Krakowa. Tym razem zapach i smak powietrza niesiony wiatrem, kolor nieba z szybko przesuwającym się patchworkiem kłębiastych chmur - wszystko to pomogło łatwo wyobrazić sobie, że za znajomym tak dobrze rogiem zamiast ulicy znajdę wąską ścieżkę prowadzącą w dół na wydmiasto piaszczystą, pustą i wietrzną plażę. Cóż, ani ścieżki ani plaży nie znalazłam. Może ta projekcja mojej wyobraźni była sygnałem potrzeby odrobiny wakacji? Faktycznie, intensywnie w moim świecie. Na wakacje pewnie przyjdzie mi jeszcze długą chwilę poczekać. Londyn we wrześniu? To dobre miejsce dla kogoś interesującego się modą. Byłam tam kilkakrotnie i zawsze przesiąkałam cudownie wibrującym klimatem tego miasta. Dobrze byłoby poczuć to jeszcze raz. Wróciłabym stamtąd z wielką torbą historii i zdjęć na mojego bloga. Podoba mi się ten pomysł. Wcześniej jednak wibrującym klimatem cieszę i cieszyć się będę tu w Krakowie. Wcale nie mam na myśli miasta; bardziej to co we mnie. Dzieje się tak twórczo i kreatywnie. Odkąd pamiętam tworzyłam dla siebie ubiory i biżuterię. Jakiś czas temu poczułam potrzebę tworzenie też dla innych. No i wyszłam "na ulicę" :) Powstał DETOXDESIGN. Słowo stało się ciałem wpierw wirtualnym w postaci mojej galerii w internecie. To cudowne doświadczenie jednak szukam wciąż i więcej kontaktu z ludźmi w tej potrzebie dzielenia się tym co robię... i moimi zachwytami... i tym jak czuję, widzę świat. Stąd prawdopodobnie zrodziła się idea otworzenia galerii w "REALU". Mam co chciałam. Wcześniej żałowałam, że doba nie ma 48 godzin. Teraz chciałabym więcej. Tyle pomysłów we mnie, tyle wrażeń, emocji. I znów potrzeba dzielenia się tym. Stało się. Jestem blogerką. Trochę śmieję się z siebie bo szczerze nigdy nie myślałam, że będę prowadziła bloga. To początki oczywiśćie. Bardzo podniecające. I radosne. Zwłaszcza gdy spotykam się z reakcją czytających. Komentarz do zamieszczonego wpisu cieszy niewyobrażalnie. Dziękuję i będę dziękować za każdy. Dzisiejszy wpis radosny szczególnie gdyż do grona obserwujących dołączyła nowa osoba. Witaj Alice, piękny uśmiech ślę za Twój komentarz do mojego postu. Skromne to grono jeszcze, wierzę i mam nadzieję, że będzie większe ale nie o ilość w tym blogu chodzi. To mój świat dla każdego, kto zechce go odwiedzić i spędzić tu chwilę. Tak więc WITAJ serdecznie i zapraszam zaglądaj do mnie, poznaj mój świat i czuj się w nim dobrze.

Pozdrawiam wszystkich czytających mój blog.
Mam nadzieję, że Wasz poniedziałek był dobrym początkiem tygodnia a jeżeli nie do końca tak było to niech udany wieczór będzie nagrodą:)

Do następnego!
d.

sobota, 26 maja 2012

WIOSNA I LATO WEDŁUG MOSCHINO!

Witajcie!
Dziś kolejny "multimedialny" post. Wielcy tego świata już pokazują na wybiegach swoje kolekcje na nadchodzący sezon jesień-zima 2012/2013. Ja jednak wciąż chcę się cieszyć wiosną i zbliżającym się latem tak mocno jak tylko się da! Na jesień i zimę przyjdzie jeszcze czas, prawda? Mam dziś dla Was video z pokazu świtnej kolekcji na wiosnę i lato właśnie przygotowaną przez MOSCHINO.
Zapraszam!


I świetnego sobotniego wieczoru Wam!
d.
www.detoxdesign.pl

piątek, 25 maja 2012

MODA+SZTUKA FILMU=REKLAMA DOSKONAŁA.

Nie znoszę większości reklam. Bywam jednak miło zaskoczona i te momenty uwielbiam. Pamiętacie kampanie reklamową, którą dla ostatniej kolekcji Marni reżyserowała Sofia Coppola? Była piękna, melancholijna i cudownie subtelnie poetycka. Mam dla Was kolejny przykład współpracy świata mody i sztuki filmu. Tym razem reżyserii filmu reklamowego podjął się kolejny wielki światowego kina... Roman Polański! I to nie jedyna osobowość zaangażowana w to przedsięwzięcie. Gwiazdorski duet daje wirtuozerski popis swojego aktorstwa w ciągu jedynych trzech minut. Całość doskonała. Tak więc zapraszam Was do kina:) Bawcie się dobrze!


Świetna! Prawda?
d.

PIĘKNY KOLOROWY PTAK


Nie stereotypowo postrzegane piękno a osobowość! Ona ma siłę przyciągania większą niż długie nogi czy "idealna", koniecznie bez zmarszczek twarz. Dzięki niej świat staje się jeszcze ciekawszy. Świat mody również. Uwielbiam oglądane na stronach magazynów dla kobiet czy pokazach mody intrygujące zjawiska. Stylowa staruszka, niepokorna perkusistka z kolekcją tatuaży, była striptizerka... Każda z nich może zaistnieć. To nie są moje projekcje, nadzieje. To fakt. To rzeczywistość. Iris Apfel, Anna Dello Russo, Alice Dellal, Michele Lamy... niektóre z moich zachwytów. I radość, że świat mody je zauważył; że stały się jego częścią. Dość już ładnego, proporcjalnego, idealnego a przy tym prześwitującego, bezbarwnego i stereotypowego. Chciałabym opowiedzieć Wam o moich zachwytach. Za ich prawdę, za koloryt, za osobowość właśnie. Dziś pięknie kolorowy malowany rajski ptak - Iris Apfel... Nie posiada idealnej sylwetki i tym bardziej nie mieści się w wytycznych wiekowych jakie stara się narzucać przemysł modowy. Dziewięćdziesięcioletnia kobieta zaprzecza wytycznym, które selekcjonują modelki. Mimo tego wystąpiła w kampani reklamowej makijażu firmy MAC. Wielokrotnie była też bohaterką sesji zdjęciowych dla "Vogue'a". Jest bohaterką książki poświęconej jej osobie, jej ubraniom, jej stylowi. Sama o sobie mówi ironicznie "geriatryczna starletka". Ma pomarszczoną twarz, ma siwe włosy, nosi ogromne przeskalowane niemal karykaturalnie okulary - a moda ją kocha. Jej życiorys, jej dokonania są tak imponujące, że budzą szacunek mój totalny. Studia historii sztuki, praca w dziale wnętrz magazynu "Women's Wear Daily", praca u designerki Elinor Johnson i asystowanie ilustratorowi Robertowi Goodmanowi. To początki. Kolejnym rewolucyjnym w jej życiorysie krokiem było założenie firmy wnętrzarskiej "Old World Weavers". Zaprojektowała tysiące tkanin, mebli i wnętrz a wśród tych ostatnich jest nawet... Biały Dom. Przez dziewięć (!) kolejnych kadencji prezydenckich dbała, tworzyła i była odpowiedzialna za jego wystrój. Imponujące, prawda? Dla mnie bardzo:) A to oczywiście nie wszystko. Iris Apfel jest też imponującą kolekcjonerką. Od dziesięcioleci zbiera dzieła sztuki, antyczne tkaniny, ubrania, biżuterię. Jej zbiory są tak liczne, że przechowuje je w specjalnie wynajmowanym magazynie. Są też tak niezwykłe, że można je było oglądać na odrębnych wystawach organizowanych w tak spektakularnych miejscach jak między innymi Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Wizjonerka i prekursorka. Nosząc korale, bursztyny, metalowe bransoletki i wzorzyste koszule łączyła haute couture i styl hippie przed wszystkimi; przed wymyśleniem czy dostrzeżeniem multikulturalizmu. Była i niezmiennie jest oryginalna i awangardowa. Sama zwykła mawiać: "Jeśli ubierasz się inaczej niż wszyscy, myślisz inaczej niż wszyscy". Doskonała filozofia by stać się ikoną. Tak ją nazywam. Tak ją postrzegam. Zresztą świat mody również. Moja dzisiejsza bohaterka jest zjawiskiem niezależnym, w samym sobie. Postrzegana przez jej nietuzinkowy, wyrazisty i indywidualny styl oraz bogatą osobowość i niezwykłe osiągnięcia. Dla mnie Iris Apfel jest przykładem totalnym ikony stylu. Zasługuje na to miano jak niewiele innych. A co najważniejsze we wszystkim tak prawdziwa i autentyczna. Piekna!
















czwartek, 24 maja 2012

MISTRZYNI SZPILEK

Która gwiazda najlepiej porusza się na obcasach?
Jak myślicie? Ciekawe jakie jest Wasze zdanie.
Według mnie... TINA TURNER! Jest niezrównana. Ona potrafi zrobić wszystko w szpilkach na nogach. Jaki żywioł! Jaka energia. Niezmiennie jestem w szoku oglądając ją na koncertach. Zresztą zobaczcie same... lub przypomnijcie sobie jeżeli znacie, widziałyście. "Proud Mary" wykonane na żywo w 1982 roku. Tina na początku bawi się pastiszem zanim zacznie... unosić się nad ziemią! Warto obejrzeć do końca.


JEST TOTALNA!!! Dla mnie bezdyskusyjny numer jeden! Najwyższe podjum!
Penelope Cruz to chyba drugie miejsce w moim rankingu. Ma cudowny bardzo zwierzęcy krok jak chodzi. Wyjątkowa jest dla mnie jeszcze Beyonce. Ona znów jest bardzo kocia w ruchu. Co sądzicie? Jakie są Wasze propozycje? Ciekawe...

12cm NAD ZIEMIĄ


Szewc marzeń... Tak bywa nazywany. Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych projektantów butów a jego wzory są obiektem pożądania... (a niech będzie, napiszę to)...wszystkich kobiet. Tak, zaliczyłam siebie samą do grona tych wszystkich choć prawdę mówiąc szpilki noszę obecnie bardzo rzadko. Uwielbiam buty, kocham buty! Wszelkie rodzaje, modele, wzory... oczywiście muszą być spełnione określone warunki, żeby zwróciły moją uwagę. Ale o tym kiedy indziej. Dziś szpilki. Na obcasach świat jest inny. Fakt, choć teraz mam etap kiedy nie muszę się wspinać aby na świat patrzeć. Taki okres, taki stan. Niezmiennie jednak je uwielbiam i fascynują mnie. Faktycznie zmieniają kobietę tak bardzo. Nie zawsze i nie każdą na lepsze. Widzę dość często na ulicach kobiety, które nie do końca szpilek świadome wyglądają karykaturalnie. Chodzenie w nich przypomina trochę jazdę konno. Oswoić ruch. Znaleźć płynność lub sprężystość i dynamikę, energię (zależnie od nastroju czy czasu jaki mamy by dotrzeć z punktu A do B). Zachować subtelność w tym ruchu i elegancję... O chodzeniu i noszeniu szpilek mogłabym pisać długo, bo to też stan umysłu... Właśnie, coś jak garnitur u mężczyzn. A mężczyźni i szpilki? Kolejny odrębny temat. Oni je uwielbiają i uwielbiają nas szpilki noszące. Podniecają ich. Zresztą mnie też podniecają kobiety w szpilkach i mój facet o tym wie:) On też się temu nie dziwi. Ale przecież chciałam dziś o mistrzu pisać... Cristian Louboutin... Czerwona podeszwa, cudowne proporcje, kształt i wielkość wycięcia, profil - to tylko niektóre z jego znaków firmowych. W projektowaniu butów znalazł coś tak unikalnego jak własny styl. Dlaczego kobiety tak uwielbiają jego buty? Bo pięknie wysmuklają nogi. Dzięki proporcjom odpowiedniego wcięcia i wysokości obcasa sprawiają, że noga wygląda na dłuższą. Louboutin jest znawcą tematu. Projektowanie i wykonywanie butów to historia jego życia. Sam terminował w fabryce butów. Współpracował z takimi gigantami świata mody jak Dior i YSL. Swoją własną firmę założył 20 lat temu i do dnia dzisiejszego stała się synonimem klasy, elegancji, niezależności... i odrobiny szaleństwa. Ja sama nie przywiązuję uwagi do metek. Marka sama w sobie nie ma dla mnie znaczenia tylko dlatego, że jest w danej chwili modna. Louboutin to jednak więcej niż marka. To zjawisko i filozofia. Kiedyś założę jego szpilki, kiedyś sobie je kupię... Tymczasem zakładam japońskie w swym minimalnym wzornictwie sandały, balerinki, trampki, glany, do pół łydki wiązane bokserki... A dzieła Louboutina na razie z przyjemnością i zachwytem oglądam.





















środa, 23 maja 2012

CYTRYNOWA WIOSNA


Uwielbiam cytryny. Od czasu do czasu obieram jedną ze skóry i jem jak jabłko. A kolor? Sorbetowa żółć wraca w tym sezonie intensywnie. I pozostanie z nami prawdopodobnie na całą wiosnę i nadchodzące lato. Można ją było zobaczyć na pokazach wiosennych kolekcji wielu projektantów takich jak: Oscar De La Renta, Issey Miyake, Ohne Titel czy też Nanette Lepore. Kolekcję tej ostatniej częściowo prezentowałam Wam już w moim wcześniejszym wpisie. Sorbetowa żółć to kolor, który w swoich odcieniach może być bardzo intensywny ale możemy bez obaw okryć się nim totalnie. Możemy być ubrane w ten kolor od stóp do głów. Pasuje właściwie do każdej barwy skóry, do każdego typu urody. Wymaga chyba jedynie odrobiny odwagi bo z pewnością będziemy widoczne na ulicy. Dla kobiet, dla których totalna sorbetowa stylizacja to za dużo polecam mniej intensywne odcienie tego koloru. Poza mniej nasyconym odcieniem możemy wybrać ubiory szyte z tkanin o słabszym splocie i częściowo transparentne co jeszcze bardziej łagodzi neonowy charakter. Polecam też zestawienie tego koloru z bielą, rozbielonymi szarościami, odcieniami pomarańczu czy głębokiego szafiru w różnych odcieniach. Warto też zwrócić uwagę i pomyśleć o dodatkach w różnych odcieniach neonowej żółci. Z pewnością będą pasowały do różnych i nie tylko stonowanych kolorystycznie zestawów ubioru. Tak więc wiosną i latem tego roku polecam cytryny. Smacznego:)
d.
www.detoxdesign.pl