wtorek, 30 października 2012

ŚWIATOWY DZIEŃ SPÓDNICY:)

Witajcie!
Tak... po chwili przerwy niestety ale tak intensywny czas za mną. Twórczo... Chciałabym napisać o tym.. I regularnie wrócić do mojego bloga też chciałabym. No zobaczymy... Łatwo nie będzie. Tyle się dzieje.
Dziś tylko, krótki wpis zainspirowany wiadomością, że dziś jest Światowy Dzień Spódnicy. Hm,
kiedyś spódnice były jednym z elementów męskiego ubioru. Na początku XX wieku sufrażystki wylansowały modę na noszenie spódnic przez panie. Obowiązywała wtedy oczywiście długość maxi. Ciekawe, wtedy założenie spódnicy a nie mieszczącej się w dopuszczalnym kanonie sukni było też formą protestu. Sposobem na wyrażenie identyfikacji z ideologią z której zrodził się feminizm. Obecnie zakładając spódnicę nie czujemy już dreszczyku emocji bycia częścią zmieniającej się historii. Nosicie w ogóle spódnice? Ja je uwielbiam. Spodnie również. :) Mój facet jeszcze nie odważył się założyć spódnicy, choć jak sam przyznaje, fajnie byłoby spróbować. To musi być całkiem wygodne - mówi:) I według niego chyba całkiem męskie. Szkoci przecież nieźle wyglądają. Ale na ten temat może powinna się wypowiedzieć kobieca połowa DETOX'u :) Otóż TAK! Dla mnie mężczyzna w spódnicy jest baaaardzo pociągający. Przykład pierwszy z brzegu, przypomnijcie sobie Mela Gibsona w "Braveheart" :)
Dobrego wieczoru wszystkim i PA.
Do przeczytania wkrótce :)
d.
 
PS.
Zapraszam do zajrzenia i polubienia mnie na FB:
http://www.facebook.com/pages/detoxdesign/313167395365111?ref=hl
 

poniedziałek, 2 lipca 2012

ZACHWYCAJĄCE ZANURZENIE

UFF... Ale gorąco i duszno. Każdy sposób ochłody w takich warunkach jest dobry. Woda z wyciśniętym świeżym sokiem z cytryny i liściem mięty, chłodnik z młodych buraczków czerwonych, świeżego ogórka i rzodkiewki albo... totalne zanurzenie:) Polecam dwa pierwsze sposoby na upał a dziś szczególnie zapraszam Was do smakowania ostatniego z wymienionych. Proponuję Wam dziś wyprawę do podwodnego świata. Niezwykły pokaz, o którym może coś napiszę gdy temperatury spadną. Tymczasem miłego oglądania. Zapraszam:)

poniedziałek, 25 czerwca 2012

JEST! STAŁO SIĘ! OTWARTE!

Co za czas! Na bloga czasu brak! A ja tęsknie, pisać chcę. Tematy kotłują mi w głowie. Walczyłam ostatnio by przestrzeń moją otworzyć, skończyć remont irytująco przedłużający się jak to z remontami czasem bywa. Udało się! GALERIA DETOX'u JUŻ CZYNNA!!! Gdybym nie była tak zmęczona to skakałabym pod sufit z radości. Jestem szczęśliwa. Kocham tworzyć biżuterię, projektować i wykonywać ją. Uwielbiam szyć. Niedawno wróciłam do szycia tworząc moje autorskie japońsko subtelnie szale i kominy. Ale bez kontaktu z ludźmi, moimi klientkami i klientami jestem chyba trochę niepełna. Nie chcę tworzyć do szuflady. Pragnę dzielić się najszerzej jak to możliwe tym, co czuję, co widzę i co do powiedzenia mam. Cieszę się z każdej opini, którą dostaję na maila albo z każdej wpisanej na stronach mojej galerii w internecie na detoxdesign.pl Do pełni szczęścia brakowało mi jeszcze więcej bezpośrednich rozmów z klientami w tak zwanym "realu". ZAPRASZAM WAS! Pamiętajcie, zaglądajcie na ulicę Długą 15 w Krakowie, w bramie jest mój mały magiczny świat. Szyld na razie stoi na sztaludze w godzinach otwarcia ale już wkrótce na stałe zawiśnie na frontowej ścianie kamienicy.
Tak było na długiej 15 w Krakowie do tej pory...

A tak na Długiej 15 w Krakowie będzie już wkrótce... (zabawa pod tytułem znajdź nowe:)
Mam dla Was dziś jeszcze jedno zdjęcie. Tym razem z wnętrza.

Niech to będzie zaproszenie dla Was. Zaglądajcie do mnie na pogaduchy, przymierzanie-oglądanie i cudnie udane zakupy oczywiście też. Mam nadzieję, że się zobaczymy. Tymczasem pozytywnego końca dnia wszystkim. Ja chyba wyciągnę siebie, mojego faceta i Sznurka na powolny spacer. Pęd dnia i intensywność działania gdy tworzy się nowe i swoje smakuje niezwykle również w takich chwilach odpoczynku. Idziemy. Ściskam. Do następnego. Pa

poniedziałek, 11 czerwca 2012

MODNE OTULENIE

Uwielbiam swetry. Nawet w słoneczny dzień potrafię zajrzeć do jednego z moich ulubionych 'second handów' krakowskich i wyjść z niego w pełne słońce z kilkoma kolejnymi zdobyczami. Sezon na swetr (czy sweter? Podobno obie formy są poprawne. Jakie to wygodne!) według mnie obowiązuje przez cały rok. Zawsze może zdarzyć się chłodniejszy letni dzień albo jeszcze pewniej wieczór lub noc. Wystarczy jak wyjrzycie za okno. Przecież kalendarzowe lato ma się zacząć za kilkanaście dni! W takich momentach swetr noszony na kontrze do krótkiej spódnicy lub szortów może stworzyć bardzo kobiecą i bardzo sexy stylizację. W takim zestawieniu nawet dzianiny, które mogą się wydawać, że wyglądają niepozornie - one zaskakująco nabiorą charakteru. Jeśli szukacie wyglądu o nieco ekstrawaganckiej elegancji i szyku spróbujcie zestawić dzianinę z na przykład wąskimi spodniami, nawet uszytymi z błyszczącego, połyskującego materiału. Takie kompozycje w swojej kolekcji zaproponował ostatnio Olivier Theyskens. Zobaczcie zdjęcia z jego kolekcji na obecny sezon wiosna-lato.




To może jeszcze kilka innych propozycji stylistycznych z wykorzystaniem swetrów. Tym razem Isabel Marant również z kolekcji wiosenno-letniej na rok 2012










I może jeszcze Charlotte Ronson...









Kolekcje, które Wam zaprezentowałam w wybranych fragmentach nie są oczywiście jakimś odkrywczym czy rewolucyjnym krokiem milowym w modzie a jednak dla mnie niosą w sobie niezaprzeczalny urok. Wydają się być dobrą propozycją na naszą chlodną rzeczywistość. Dodatki do zestawów ubrań ze swetrami czy najróżniejszymi dzianinami dobieram uważnie, najczęściej (choć bywają oczywiście wyjątki) według zasady mniej znaczy więcej. Dla mnie doskonale sprawdzają się dodatki w klimacie etno-gipsy czy boho. Często w takich stylizacjach wykorzystuję także dodatki w estetyce współczesnego minimalizmu z różnych metali (wcale niekoniecznie szlachetnych - ubóstwiam stal i miedź). Doskonale sprawdza się również świadomie dobrana biżuteria z minerałami i kamieniami półszlachetnymi. W moich zestawach uwielbiam swetry z jeszcze jednego cudownego powodu: dają luz, wolność i beztroskę. Zupełnie nie muszę się przejmować jeśli puści gdzieś oczko na przodzie lub gdy wyciągając z dna szafy swetr po babci czy upolowany w 'second handzie' okaże się luźny albo nawet zbyt duży. Wciąż wyglądam świetnie. Cudownie, że elementy estetyki punk rocka są wykorzystywane w modzie. Dla mnie sezon na swetry trwa cały czas. Niedawno przeczytałam w jednym z magazynów, że swetry a zwłaszcza te robione na drutach w nieco buntowniczej i hippisowskiej wersji przeżywają swoją drugą młodość. Ha! Dla mnie one nigdy nie straciły swojej młodości pierwszej. Swetry nigdy się nie zestarzały. I tak pewnie pozostanie.

Ciepła Wam życzę.
d.

środa, 6 czerwca 2012

RÓŻNORODNIE

Och! W końcu dotarłam, jestem na moim blogu. Tęskniłam... Niezmiennie intensywny czas u mnie w działaniu utrudniony ostatnio brakiem ładnej pogody. Dlaczego jest tak zimno i ponuro?! Za kilkanaście dni przyjdzie przecież kalendarzowe lato a ja wciąż czuję niedosyt z braku nacieszenia się wiosną. Przez to nie mogę szybować tak wysoko jak pragnę, nie mogę rozłożyć skrzydeł mych tak szeroko jak tego potrzebuję. Głos we mnie uspokaja: słońce wróci! Będę lżejsza, mniej zmęczona. Brakowało mi mojego bloga, myślałam o nim. To początek wciąż. Jaki jest, jaki będzie? Mam nadzieję, że ciekawy i różnorodny. No i wpisy będą pojawiały się częściej i bardziej regularnie:) Muszę się tylko uporać z otwarciem mojej autorskiej galerii w Krakowie... Blog mój subiektywny nie tylko o modzie będzie. O wnętrzach również. O sztuce, architekturze. I o codzienności też pewnie i o życiu od czasu do czasu też napiszę. Dziś trochę o wnętrzach właśnie, ale przewrotnie będzie... tajemniczo, enigmatycznie i nie wprost. Pragnę pokazać Wam po raz pierwszy zdjęcia z mojej pracowni, która naszą przestrzenią mieszkalną też się stała. Uchylać drzwi będę do mojego świata powoli. Myślę.. czuję, że tak ciekawiej i lepsze poznanie. Może Was zaintryguję.






Uwielbiam magazyny o wnętrzach. Niezliczona ilość ich uzbierała się już przez te wszystkie lata stając się nierozłączną częścią mojego świata. Oto okładka jednego z tych moich ulubionych tytułów.


Cudowne wnętrze w kolorystyce i subtelnej, dyskretnie eleganckiej wiejskości... Będę skanowała i zamieszczała na moim blogu najlepsze zdjęcia. Trochę jakbyśmy oglądali je razem, prawda? Dziś pierwszy zestaw skanów. Z braku słońca i z tęsknoty za nim zatrzymałam się i wybrałam dla Was egzotyczne klimaty. Zapraszam do Indii. Dla mnie to dom marzeń (jeden z wielu:) Myślę, że w takiej przestrzeni czułabym się niewirygodnie dobrze.


W Indiach, w regionie Alibaug miejscowi mieszkańcy mawiają, że drzewo zwane Palmyra można użyć na 800 różnych sposobów. Liście tego drzewa wykorzystywane są do produkcji doskonałych i wysokiej jakości kapeluszy, parasolek, mat i koszyków a nawet strzech dachów. Owoce tego drzewa i jego sok to lokalny wysublimowany przysmak. Architekt z pracowni "Studio Mumbai", Bijoy Jain jest chyba pierwszą osobą, która imieniem, nazwą tego drzewa nazwała dom. Zaprojektował "Palmyra House" z wykorzystaniem horyzontalnych żaluzji wykonanych z lokalnie zebranego, suszonego i ciętego drzewa. Swoim projektem wytyczył nowy kierunek w regionalnej eko-architekturze pełnej szacunku dla tradycji przy jednoczesnym szukaniu nowej definicji dla stworzenia przestrzeni życiowej człowieka. Tak więc polecam i zapraszam Was do obejrzenia nastepnych zdjęć i pozwólcie się przenieść w inną przestrzeń.






 Ha! Nieźle! Sami widzicie jak stęskniłam się za moim blogiem. Wyszedł mi POŚCIOCH, WPISIOCH przez swą obfitość. A jeszcze bym chciała więcej! Jeszcze coś dodać. Dobrze, że chyba całodzienne zmęczenie już trochę daje się we znaki bo inaczej mogłabym tak jeszcze długo pisać i dołanczać kolejne zdjęcia.

No... może na koniec jeszcze coś dla wszystkich czekających na wpis zachaczający swą tematyką o modę. Zobaczcie jedną z nowych bransoletek, które ostatnio zaprojektowałam. Nazwałam ją "Jasna zebra".

Więcej zdjęć i informacji znajdziecie klikając na link: http://detoxdesign.pl/jasna_zebra,4,309.html

Padam już ze zmęczenia po całym dniu, wypadałoby skończyć już ten wpis tasiemcowy... a mnie chce się więcej i więcej i wciąż. Może jeszcze coś dla interesujących się modą... i nie tylko.


Niech to będzie zapowiedź tego, co wkrótce.
No dobrze, kończe już na dziś.
Trzymajcie się pięknie!
Do nastepnego spotkania.
Pa!
d.


piątek, 1 czerwca 2012

MÓJ PROTEST SONG!

Nie zagadzam się! Zaczynam pisać tego posta trochę naburmuszona i zła. Ja chcę biegać po trawie boso! Założyć lekką i zwiewną krótką sukienkę i lniane, szerokie spodnie pod nią. Na stopach japonki. Taka chcę wyjść na miasto! Mam tylko jeden mały problem... jesień za oknem... A tak bardzo pragnę słońca. Nie mam chandry. Ogrom działań dziś robiąc rzeczy, które są moją pasją. One mnie trzymają na powierzchni. No i oczywiście mój facet, mój pies i moja kotka też. Choć dzień aktywny miałam i swoje zachwyty znalazłam... choćby nad nowymi bransoletkami i naszyjnikami, które zrobiłam...to jednak nie łatwo było zacząć. Omal nie zorganizowałam sobie totalnego dnia dziecka. Naprawdę przez chwilę myślałam, że spędzę cały piątek w łóżku oglądając filmy otulona głęboko pościelą. Kusiłam mojego mężczyznę tą wizją przez chwilę. Mamy nielimitowany czas pracy tak więc moglibyśmy nadrobić nasze lenistwo jutro na przykład. Pasja nas jednak wyciągnęła na powierzchnie bezsilności wobec fatalnej pogody za oknem. Pasja postawiła nas w pionie i wprawiła nasze ciała i umysły w początkowy ruch. Później było już łatwiej. Złość i niezgoda na podłą pogodę jednak pozostała. Pogoda płata figla to ja też płatam:) Dziś postanowiłam zaprezentować Wam stylizację... zimową:)
W tęsknym oczekiwaniu na powrót pięknej i słonecznej wiosny proponuję Wam, poszukajmy ulgi w zachwycie nad tym co w zimie intrygujące, pociągające i zachwycające. Kto wie, może w ten odrobinę absurdalny sposób odczarujemy pogodę za oknem? Stylizacja z koreańskiej edycji Vogue styczeń 2012! Projekt: Jiah Yi, fotografie: Hong Jang Hyun. Dla mnie obłędna! Zapraszam!














Trochę odreagowałam chłód za oknem. Mam nadzieję, że Wam też zrobiło się odrobinę cieplej.
Dobrego wieczoru.
Pa!
d.